Wednesday, 14 March 2018

Drugi bliźniak :)

A raczej bliźniaczka ;) Stemple to ulubione anemony firmy Wplus9, zdjęcia niestety kolorystycznie fatalne :/  :







Friday, 2 March 2018

Twins...

Nigdy człowiek nie wie, co go w życiu spotka... To co się nam roi w naszych głowach to jedno, to co wychodzi, to drugie a to, co się przydarza, to całkiem inna historia :D
Na przykład: Bliźnięta to fajna sprawa, jednak całe małżeńskie życie modliłam się jak szalona: tylko nie bliźnięta... mogę mieć dziesiątkę, ale w odstępach ;D Niebo wysłuchało moich aktów strzelistych, obdarzając mnie piątką  w dużych odstępach czasowych, ale i tak się doczekałam bliźniąt, tyle, że ... "na papierze" :D
Oto pierwsze z nich(moja ulubiona baza* z eco-scrapbooking),  pojedzie na Ukrainę do... pierwszej stęsknionej bliźniaczki:







* te bazy są kapitalne, można by rzec, że same się robią, świetnie się nadają na tzw. last minute :)
PS.1  Nie, nie mam żadnej umowy ze sklepem :D
PS.2 Gorące uściski w ten mroźny czas dla miłych tuzaglądaczy :D

Monday, 26 February 2018

Ślubnie...

Polska mowa być gumowa ;) Nie wiem, czy słowniki zgodziłyby się z moim tytułem, czy taki przymiotnik istnieje. No w każdym bądź razie zaistniał i jako tytuł i jako czas - powstało sporo ślubnych kartek, albumów i boxów.
Tą razą w słodkich niebieskościach, za co odpowiedzialne są papiery MajaDesign, i mój faworyt błękitny UHK w kropeczki; pewnie nie tylko ja do nich wzdycham ;)

Box 10x10cm ze sklepu Rzeczy z papieru:







Czekam na wiosnę, wtedy będzie więcej światła ;)

Tuesday, 6 February 2018

Ślubny box

Exploding boxy to takie 5 kartek w jednej. Szczególnie, jeśli nie robi się ich wedle jednego schematu.  Zdecydowanie pobudzają i wyobraźnię i kreatywność.
Ostatnio wykonałam kilka takich pudełek i mam ochotę na więcej. Oto ślubny, brąz + ecru:




Kartka ksero barwiona kawą na życzenia




Wednesday, 17 January 2018

Raz na mediowo...


Te zdjęcia niewiele oddają rzeczywiste barwy notesu. W oryginale są one stonowane i sprawiają wrażenie głębi. To jest właśnie powód dla którego nie zamieszczam prac mediowych - nie umiem ich fotografować... A szkoda, bo farby, tusze, brokaty, pasty pozłotnicze, woski Inka czy Finnabair, gesso, wszelakie pasty mediowe tudzież maski to moja miłość i pasja i zachwyt... Mediowałabym wszystko co stoi a może i chodzi (np. zegary ;D). I zmediowałam parę zeszytów i nawet są ładne, ale pokazanie ich w takiej formie jak poniżej przekracza moje siły.
Tak więc na świadectwo działalności na niwie mediowej, jedna sierotka:






Wednesday, 1 November 2017

Monday, 16 October 2017

Męskie sprawy...

 Notes (pewnie nie widać, że kocham wszelkiego autoramentu notesy ;) ) z cudownymi papierami, dla angielskiego gentelmena :)














Saturday, 23 September 2017

A miała być kartka... :D

Zabunkrowana w głębokim lesie bez dostępu do internetu i innych dóbr cywilizowanego świata, zdana jestem jedynie na pojedyncze chwile spotkań z nowoczesnością. Obfitość grzybów, ptaki, dziki kot i cisza wynagradzają niektóre niedostatki i skłaniają do "truistycznych" przemyśleń...
Nie ma to jak odkrywać Amerykę ;)))

Zakochałam się w jednej kartce Zroby Sama i marzyłam o zrobieniu identycznej. Wszystko mi się w niej (znaczy się kartce ;) ) podoba. Wszystko jest idealne :D
Udało mi się kupić kiedyś dwa ostatnie w sklepie papiery (znaczy się ostatnie z tego wzoru, nie żeby sklep splajtował ;) ) i zaczęło się kombinowanie. W końcu padło na notes, który jest 2 x większy od rzeczonej kartki. Oto co mi wyszło:








Jak widać nie było możliwości aby wyszło ani idealnie, ani identycznie i musiałam się nieźle nagłowić aby choć podobne było. Ale papierki są cuuudne (a dokładniej jest to jeden papier dwustronny) i warte każdej chwili z nimi spędzonej...

Słońca życzę wszystkim tuzaglądaczom :D 🌞

Monday, 28 August 2017

Notes z przesłaniem...

Jakiś czas temu zostałam poproszona o zrobienie kilku notesów dla kolegów syna. Miały być z przesłaniem :)
Tworzenie dla mężczyzn kojarzy mi się ze sceną tańca "Rosjan" ze "Skrzypka na dachu". Amerykanie technicznie bardzo dobrze to zrobili, ale gdyby tańczyli Rosjanie, to butami iskry by krzesali z drewnianej podłogi. Taniec 'kozak' mają we krwi, on wyraża ich duszę. Amerykanie jednak są zupełnie inni... ;)
Tak właśnie widzę kartki robione przez kobiety dla panów (oczywiście nie wszystkie, tu jest moja ulubiona) i sama tak patrzę na swoje 'męskie' prace. ;)


Notesy mają zamszową okładkę, więc stemplowanie łatwe nie było. Każdy wzór ma swoje znaczenie, czasem podtekst więc kiedy się spotkaliśmy, zabawa w odkrywanie zajęła nam kilka godzin śmiechu i rozmów.
Oto zdjęcia:











Sunday, 13 August 2017

Pełen odlot...

Przez ostatnich 20 lat marzyłam... Przed moim oknem kilka razy dziennie przelatywały samoloty w drodze na lotnisko. Kilka razy dziennie podchodziłam do okna i patrzyłam... I łzy mi leciały... I wiedziałam, że to nie o te ogromne chodzi a o małe awionetki.
Wracając do zajęć, przez ostatnich 20 lat zastanawiałam się, czy mam po kolei pod sufitem. Nie mam... Bo kto w wieku 53 lat płacze na widok samolociku??? Kto słyszał, by dynie latały ;))) I to ślepnące stare dynie... (Była jedna taka, co się karocą stała, ale nie w głowie mi wożenie panienek na bal)...
Życie i Pan Bóg potrafią zaskakiwać. Tydzień temu moje dzieci pracowały przez dwa upalne dni a zarobione pieniądze przeznaczyły na wykupienie dla mnie lotu awionetką nad miastem...
3 dni później nastąpił wielki dzień. Okazało się, że dynie latają i nic w tym dziwnego - pilot nie przypominał tyczki ;))) Tak więc wsiadłam do samolociku tuż obok (bardzo tuż obok ;)) ) pilota, dzieci wsiadły z tyłu i...
... klekocząc, stukając, dygocząc, jęcząc awionetka ruszyła po trawie a ja zastanawiałam się czy zgubimy coś po drodze i czy zostanę tylko ja i fotel... ;))
Dojechaliśmy do pasa startowego i chwilę później unosiliśmy się nad Toruniem. Jako, że zazwyczaj 4 x w roku latam samolotem, jeno siedząc w brzuchu wieloryba, zmiany ciśnienia, wznoszenie, opadanie i turbulencje nie są dla mnie nowością. Nowością było siedzenie na grzbiecie małego karpia - tak jak na wodzie jest różnica między balią a np. promem, tak samo jest tam wysoko. To co dla oceanicznego olbrzyma jest  jedynie podmuchem, falą, dla malutkiej 4 - osobowej awionetki było jak fale w wietrzny dzień. Każdy podmuch bujał nami na boki, w górę lub w dół, sprawiał, że albo pędziliśmy albo "staliśmy w miejscu". Do tego stały huk motoru i upał w kabinie. Czym tu się zachwycać???
A jednak z każdą chwilą moje oczy świeciły bardziej i kiedy wysiadłam po 20 minutach, które minęły jak chwila, byłam inną osobą. Wiem, że kiedy następnym razem wsiądę do awionetki, to ja będę siedziała za sterem...
Czy to w mojej sytuacji jest w ogóle możliwe??? :D

Toruń przez szybkę:
















Spełnienia marzeń wszystkim tuzaglądaczom życzę :D